Gospodarka powiatu cieszyńskiego

Cieszyn jest jednym z najstarszych miast na Śląsku.

Gospodarka powiatu cieszyńskiego oparta jest głównie o usługi i rolnictwo. Olbrzymi potencjał tkwi w dziedzinie turystyki. Takich miejscowości, jak Wisła, Ustroń, Brenna oraz górskiej Trójwsi Beskidzkiej (Istebna, Koniaków, Jaworzynka), nikomu nie trzeba rekomendować. Są popularne, cenione za ofertę, atrakcyjne położenie i bogatą bazę hotelową, co przekłada się na ogromną liczbę turystów, wczasowiczów i kuracjuszy, zaglądających zimą i latem w Beskid Śląski.

W powiecie cieszyńskim nie ma wielkiego przemysłu, a dominują firmy małe i średnie. Te najbardziej znane to Mokate w Ustroniu, Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie, Kraft Foods Polska w Cieszynie, Kuźnia Polska w Skoczowie, Ustronianka w Ustroniu, Teksid Iron Poland w Skoczowie.

Od dziesięciu lat nasi rodacy, szukający chleba na obczyźnie, przysyłają do Polski kwoty przekraczające 32 mld euro, 40 mld USD i 128 mld złotych (a mowa tylko o oficjalnym obiegu, uchwyconym przez NBP). Za te kwoty kilkakrotnie dałoby się spłacić dług z epoki Gierka.

Trudno powiedzieć, jakie sumy jeszcze przesłano do Polski w listach lub w bagażach podróżnych. Może drugie tyle? Czy tym właśnie można wyjaśnić zagadkę, którą próbuje rozwikłać zachodnioeuropejska prasa? Dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" polska gospodarka jest zadziwiająco krzepka, mimo kryzysu gospodarczego, trzymającego w szponach cały świat. - Oszczędności Polaków, po wyłączeniu składek na fundusze emerytalne, to dziś 550 mld złotych - mówi Tomasz Publicewicz, ekspert Analizy- Online. - Około 60-70 mld krąży poza systemem bankowym.

Nie zakopujemy tych pieniędzy w słoikach. Część przeznaczamy na bieżącą konsumpcję: kupujemy sprzęt rtv i agd, remontujemy mieszkania, kupujemy samochody. Drugą część inwestujemy. Jak Polska długa i szeroka powstają nowe domy, firmy, hotele, pensjonaty, sklepy i restauracje. Widać to świetnie na Śląsku. W okolicy Rybnika i Bytomia, gdzie - poza Katowicami - wydawano w ostatnich latach najwięcej pozwoleń na budowę. Nic dziwnego, w końcu ok. 250 tysięcy osób z naszego regionu wyjeżdża co rok do pracy za granicę. Pod koniec 2008 r. pojawił się chwilowy spadek zagranicznych przesyłek dewizowych, bo przymuszeni kryzysem Polacy zjeżdżali z saksów lub godzili się pracować za niższe stawki.

Dziś jednak znów ślą grube pliki gotówki. Dzięki tym pieniądzom przybywa prywatnych firm, a deweloperzy i bankowcy zacierają ręce.Nieoczekiwanie zaczyna się realizować zalecenie ekspertów rynku pracy i prof. Andrzeja Barczaka z Akademii Ekonomicznej w Katowicach, by Górny Śląsk postawił na usługi, a nie tylko na wydobycie i produkcję. - Katowice są jednym z najważniejszych skupisk firm franczyzowych - mówi Magdalena Kurda, konsultant Profit System, firmy doradczej dla franczyzobiorców. - Z tego regionu pochodzi ponad 20 systemów franczyzowych, które zasięgiem obejmują całą Polskę.

Stolica regionu została właśnie obwołana centrum franczyzy w Polsce. Otwierane są również banki prowadzone przez konkretnego Kowalskiego, ale pod znaną marką. Pierwsza placówka BZ WBK Partner powstała w listopadzie 2008 r., teraz jest ich w całym kraju 70. To szybkie tempo - zważywszy na kryzysowe czasy. Część partnerów banku to właśnie powracający z Irlandii czy Wielkiej Brytanii finansiści z zawodu. Aż chce się zawołać: dziękujemy wam, nieudacznicy! - bo tak kiedyś nazwał emigrantów Lech Kaczyński.

Jeszcze dwa lata temu Polacy mieli "ledwie" 500 mld zł oszczędności. Od tego czasu przybyło 200 mld złotych. Skąd się wzięły? Nie tylko z przelotnej koniunktury w kraju z czasów przed kryzysem, ale też z masowej emigracji za chlebem. Owoce trudu rodaków na obcej ziemi widać gołym okiem: jak Polska długa i szeroka widać nowe domy - zwłaszcza na wsi, powstające nowe firmy, hoteliki i pensjonaty, sklepy i restauracje z prawdziwego zdarzenia.

Nie do przecenienia jest także bardzo ważny pozytyw, wnoszony do naszego życia przez pracujących za granicą. Bezrobocie - także w województwie śląskim - nie było tak dojmujące w ostatnich latach również dzięki nim. Pieniądze z zagranicy były poduszką amortyzującą utratę pracy przez współmałżonka. Cena za to jednak jest duża: przybywa rozbitych małżeństw, eurosierot, braku harmonii między młodymi rozstającymi się na długie miesiące. Czy nie za wysoka? Kto tak uważa - właśnie wraca do świeżo wybudowanego domu lub pomysłu na pracę już wyłącznie na własny rachunek.

źródło: www.cieszyn.naszemiasto.pl